Duchowość „pogańskiego” Prusa. Trójca z Romowe.

opracował: Klimor

Artykuł ukazał się w 1(12)/2013 numerze pisma Gniazdo, pod tytułem „Trójca z Romowe. Teologiczna interpretacja Sztandaru Widewuto”.  GNIAZDO

Pierwszym domniemanym źródłem, w którym pojawia się sztandar władcy pruskiego Widewuto, jest tzw. „Kronika Chrystiana” („Liber filiorum Belial”, czyli „Księga synów Beliala“, jak autor nazwał Prusów w swej księdze). Kronika ta, pochodząca z trzynastego wieku, niestety nie zachowała się do czasów dzisiejszych. O samej fladze wiemy natomiast z szesnastowiecznej „Pruskiej Kroniki” Szymona Grunaua. Grunau w wielu miejscach wspomina o zaginionej dziś „Liber filiorum Belial”, przytacza też z niej rozmaite informacje. Ilustracja przedstawiająca sztandar została przygotowana przez samego Grunaua, i jest najprawdopodobniej jego wyobrażeniem, stworzonym na podstawie trzynastowiecznego opisu. Zgodnie z przekazem, sztandar pochodzi z szóstego wieku.

Sztandar Widewuto, przedstawiony przez Szymona Grunaua na podstawie wcześniejszego opisu. Kronika Pruska, 16 wiek

               Sztandar Widewuto, przedstawiony przez Szymona Grunaua na podstawie wcześniejszego opisu. Kronika Pruska, 16 wiek

Aby lepiej zrozumieć realia tej odległej epoki, z której pochodzi flaga, i aby znaleźć jakiś kierunek dla poszukiwania duchowego znaczenia tego przedstawienia trzech Bogów, proponuję postawić sobie pytanie – co tak naprawdę jest podstawą, esencją każdej duchowości, religii, mistyki. Wydaje mi się, iż taką esencją są sprawy, które można opisać jako niezniszczalne, nieprzemijające, najważniejsze. Na pewno dziś spotkamy się z różnymi odpowiedziami – dla jednych będzie to dobrobyt materialny, dla innych spokój duchowy, duchowe spełnienie się. Dla jednych to będzie moralność – życie zgodne z zasadami, regułami, dla innych zaś ważne będzie życie pełne pytań i szukania odpowiedzi na nie. Dla kogoś będzie to rodzina, dbanie o bliską osobę, choć inni będą chcieli swoje życie spędzić w bardziej „egoistyczny” sposób. A w jaki sposób coś takiego rozumieli Prusowie? Jak to postrzegali?

Paradoksalnie, żeby poznać to, co niezniszczalne, nieprzemijające, najważniejsze w świecie „pogańskiego” Prusa, związanego z duchowością tamtych czasów, warto zwrócić uwagę na to, jakie było podejście Prusów, i ogólnie Bałtów, do spraw związanych ze śmiercią.

Kronikarze chrześcijańscy nieraz notowali przypadki, w których Prusowie woleli odebrać sobie życie, niż się poddać. Kadłubek, opisując wyprawę Polaków na Prusy, ze zdziwieniem przedstawia sytuację, w której Prusowie zostali pokonani i zobowiązują się płacić trybut. Oddają zakładników jako rękojmię i zapewnienie układu, po czym wszelkie układy łamią, twierdząc, że: „bezpieczeństwo zakładników nie może być przeszkodą dla ich wolności, i lepiej będzie, ze utracą synów, niż żeby mieli być pozbawieni wolności ojców, a zaszczytna śmierć synów zapewni im bardziej zaszczytne powtórne przyjście na świat”.

Również wojny pomiędzy Zakonem Krzyżackim a Litwą dostarczają wielu przykładów tego, jak chętnie Bałtowie odbierali sobie życie. Gdy podczas oblężenia leżącego nad Niemnem zamku Pilenai w 1336 Litwini zrozumieli, że nie są w stanie już dłużej opierać się Krzyżakom, rozpalili wielkie ognisko i wrzucili w nie cały swój dobytek i skarby. Następnie zabili swoje żony i dzieci, po czym sami oddali głowy pod topór swemu księciu – Margirisowi. Podczas innego oblężenia, stara kobieta obcięła toporem głowy stu mężczyzn, którzy dobrowolnie zgodzili się ponieść śmierć z jej rąk. Zaś gdy wróg przedarł się przez umocnienia, ona sama pozbawiła się życia tym właśnie toporem. Czternastowieczny kronikarz tak skomentował to wydarzenie: „Nie jest to tak do końca dziwne, gdyż zrobili to w zgodzie ze swą religią, w której śmierć jest o wiele łatwiej akceptowana”. Henryk z Łotwy w swoich kronikach opisuje sytuację, gdy po nieudanym ataku, pięćdziesiąt żon poległych wojowników powiesiło się. Wydarzenie to podsumowuje słowami „Nie dziw, iż tak postąpiły – wierzyły, że wkrótce dołączą do swych mężów”.

Widzimy, że Prusowie byli przekonani, że życie ich nie kończy się wraz z opuszczeniem tego świata. Anonimowy kronikarz krzyżacki zapisał, że podobnie jak i chrześcijanie, wierzyli oni w zmartwychwstanie, aczkolwiek „nie tak, jak się należało”. Prościej ujmuje to Wincenty Kadłubek, który wspomina o tym, iż pogańscy Prusowie byli przekonani, że dusze ich po śmierci wcielają się ponownie do ciał.

Zwróćmy uwagę na to, jak ważna jest u Prusów wspólnota, jej świętość i nieprzemijalność. Prusowie bardzo chętnie godzili się na śmierć, szczególnie jeśli było to związane właśnie ze wspólnotą. Mamy do czynienia z sytuacjami, w których cała społeczność wykazuje niezachwianą pewność co do decyzji opuszczenia tego świata. Aby zrozumieć takie podejście, większość z nas musiałaby zapewne porzucić swój sposób myślenia. Prusowie wszak żyli w świecie, w którym nie znano dualizmu, nie rozgraniczano pomiędzy światem ducha i ciała, a być może i granica pomiędzy światem życia a światem śmierci była bardzo niewielka. Gdybyśmy zapytali Prusa o jego podejście do wspomnianych spraw, być może ubrałby to w następujące słowa – „Jesteśmy razem tu i teraz, za chwilę też będziemy razem tam, dokąd wszyscy prędzej czy później i tak zmierzamy. Poza tym, wracamy razem na świat, w tym bardziej szlachetnej formie, im bardziej szlachetne było nasze życie oraz śmierć. Nic się nie kończy, wszystko powraca, a jeśli trzeba odejść, to wiesz o tym, że jeszcze tu wrócisz, jednak musisz zachować coś takiego jak honor wspólnoty, rodzaj jakiejś szlachetnej nietykalności. Nietykalności rozumianej w taki sposób, iż jeśli śmierć poniesiesz z własnych rąk, to wróg już nie będzie w stanie naruszyć twojego honoru”.

Również uroczystości związane z podziałem majątku po zmarłej osobie pokazują nam, iż mniej ważne były pojedyńcze osoby, mniej ważna była rodzina, zaś starano się premiować całą społeczność, oraz najbardziej przydatnych jej członków.

Zwyczaje pogrzebowe Prusów znamy z relacji Wulfstana. Zmarły tak długo pozostawał w domu, dopóki nie wyczerpały się wszystkie jadła i napoje, które były zgromadzone w całym domostwie. Ten zwyczaj zachował się zresztą bardzo długo, sam byłem świadkiem opowieści starszej osoby z okolic Szczytna, która opowiadała mi, iż pamięta z młodości pogrzeb swojego dziadka. Ciało przez całą noc leżało w domu, następnie przez cały dzień schodzili się sąsiedzi, jedli, pili, wspominali. Ciało zostało zabrane dopiero kolejnego dnia. Wracając do dawnych Prusów – uczta w domu zmarłej osoby trwała kilka dni lub dłużej, w zależności od zgromadzonych zapasów. Dzień, w którym nie było już czym ucztować, był jednocześnie dniem, w którym przygotowywano stos pogrzebowy. Pozostały po zmarłym majątek, wszystkie „ruchomości”, które przetrwały okres ucztowania, dzielono na 5-6 części lub więcej. Podzielone w ten sposób rzeczy rozkładano na przestrzeni jednej mili, tak aby najbardziej kosztowna część znajdowała się najdalej, zaś w pobliżu domostwa nieboszczyka umieszczano najmniej wartościową część majątku. Następnie zbierali się wszyscy ludzie, którzy posiadali konie, i rozpoczynał się rytualny wyścig. Każdy z uczestników tego rytualnego wyścigu starał się pierwszy dotrzeć do miejsca, w którym znajdowały się kosztowności. Najlepszy jeździec, z najbardziej rączym koniem, zdobywał rzecz jasna najbardziej kosztowną część dobytku po zmarłej osobie. Najmniejsza zaś część przypadała osobie, która najgorzej wypadła w wyścigu. Oczywiście, zwycięzca zatrzymywał zdobyte przedmioty.

Najbliższa rodzina zmarłego dziedziczyła tylko nieruchomości. Cały ruchomy majątek był przeznaczany dla wspólnoty. Zapewne premiowano w ten sposób ludzi najbardziej przydatnych dla wspólnoty, być może wojowników, lub tych, którzy osiągnęli wysoki status (posiadanie rączego rumaka było u Prusów właśnie oznaką statusu). Rozdysponowywanie majątku po śmierci miało na celu nie dopuszczanie do kumulacji bogactwa w jednych rękach, co mogłoby zagrozić równowadze wspólnoty.

Wspólnota była niewątpliwie jednym z bardziej istotnych aspektów duchowości Prusów. Spróbujmy odnieść ten fakt do Sztandaru Widewuto. Spróbujmy znaleźć związek pomiędzy świętością wspólnoty, a tym artefaktem. Zobaczmy, w jaki sposób Trójca Bogów (Pikuls, Perkūns, Patrimpus), przedstawiona na tej fladze, nawiązuje do pojęcia wspólnoty rozumianej jako świętość, do trzech różnych sił rządzących społeczeństwem ludzkim.

Sanctuary Romowe Rikoito Chronicon terrae Prussiae  Peter von Duisburg 1326

Sanktuarium w Romowe. Kronika ziemi pruskiej, Piotr z Dusburga

Miejsce, w którym Prusowie składali ofiary Bogom (m. in. właśnie trzem Bogom z flagi Widewuto), określane jest jako Romowe. Nazwa ta wywodzi się od pruskiego słowa „rāms”, co oznacza „spokojny, zacny, cnotliwy”. Romowe jest nazwą miejscową, utworzoną od tego wyrazu. W takim miejscu powinien znajdować się olbrzymi dąb, z pnia którego wyrastają trzy ogromne gałęzie o niesamowitym kształcie. Przy każdej z takich gałęzi znajdowało się wyobrażenie jednego z trzech Bogów – Pikulsa, Perkūnsa lub Patrīmpusa. Kapłan, sprawujący w takim miejscu rytuały, określany jest jako Kriwe.

Z lewej strony sztandaru spogląda na nas najstarszy z trzech Bogów. Pikuls, jako najbardziej wiekowa postać z całej Trójcy, reprezentuje najbardziej pierwotne aspekty związane ze wspólnotą. Jego domeną jest rodzina oraz prawa rodowe, które są starsze niż jakiekolwiek prawa rządzące większą społecznością. Nad przestrzeganiem tych praw czuwają duchy przodków, to właśnie one również dbają o zachowanie języka i kultury w niezmienionej formie. Pikuls dba o to, by teraźniejszość miała silne oparcie w oparcie w mądrości przeszłości. Pikuls jest związany z ludźmi starszymi wiekiem.

Oczywiście, Pikuls sam w sobie nie jest ani dobry, ani zły. Taka dychotomia nie występowała u dawnych Prusów. Pikuls, podobnie jak każdy z pozostałych pruskich Bogów i Bogiń, jest zarówno zły, jak i dobry, w zależności od aspektu, który nam objawia, w zależności od sytuacji, w jakiej go napotykamy.

Niedobór siły związanej z Pikulsem powoduje, iż społeczeństwo porzuca tradycję, traci swoją tożsamość, zostaje wchłonięte przez obcych, traci swoją kulturę lokalną na rzecz kultury obcej, która staje się dominująca, w wyniku czego utracona zostaje mądrość i wiedza przodków oraz pamięć o nich.

Siła ta w nadmiarze powoduje, iż społeczność zaczyna żyć przeszłością, odrywa się od problemów teraźniejszości. W takiej sytuacji ludzie mają problem z przyswajaniem sobie nowej wiedzy i z nadążaniem za światem, za rozmaitymi nowościami. Stają się za bardzo konserwatywni i skostniali.

Pikuls jest również panem przysiąg, często przysięga się właśnie na niego lub na duchy przodków. Ponadto, stare prawo zemsty rodowej było również domeną tego Boga. Zemsta jednego rodu na drugim mogła spowodować eskalację morderczej wrogości pomiędzy grupami zaślepionymi prawem rodowym wymuszającym zemstę. Eskalacja taka była oczywiście niekorzystna z punktu widzenia większej społeczności, mogła doprowadzić do bezsensownej utraty wartościowych jednostek.

Trójca z Romowe. Interpretacja artystyczna - Beata Szczepańska.

Trójca z Romowe. Interpretacja artystyczna – Beata Szczepańska.

Perkūns to Bóg, który znajduje się pośrodku sztandaru. Włada relacjami opartymi na prawie, dyscyplinie, samoograniczeniu, uznaniu władzy. Opiekuje się prawem wynikającym z umowy społecznej, w przeciwieństwie do Pikulsa. Włada sferą atmosferyczną – gromem, suszą, powodziami. Perkūns reprezentuje ścieżkę dominującą wśród ludzi w średnim wieku.

Perkūns przykładowo proponuje zupełnie inne rozwiązanie wspomnianej przed chwilą kwestii zemsty rodowej, niż krwawa pomsta, do której nawołuje Pikuls. Według Perkūnsa, okup ma pierwszeństwo nad zemstą. Krwawe porachunki należy odłożyć, żeby dać winowajcy czas na zebranie stosownego okupu.

Niedobór siły związanej z Perkūnsem uniemożliwia ludziom budowanie bardziej skomplikowanych relacji, niż te wynikające z praw rodowych. Przysięgi, zemsta rodowa, układy pomiędzy członkami rodu, stają się ważniejsze niźli dobro całej wspólnoty. Brakuje zgranej społeczności, powstaje sytuacja, w której każdy próbuje zagarnąć jak najwięcej dla siebie i swojego rodu…

Z kolei nadmiar takiej energii prowadzi do wyższości prawa stanowionego nad rodowym, doprowadza do sytuacji, w której „człowiek istnieje dla prawa”, nie zaś „prawo dla człowieka”. Mówiąc prosto, za duża siła przebicia Perkūnsa doprowadzi do powstania pewnego systemu totalitarnego, do rozbicia więzów rodowych i podporządkowania wszystkiego władzy. Do traktowania prawa zbyt literalnie, do zaślepienia, uniformizacji i zniszczenia indywidualizmu.

Patrīmpus, najmłodszy z omawianej Trójcy, przedstawiony jest po lewej stronie sztandaru. Jest on w opozycji zarówno do Perkūnsa jak i Pikulsa, ponieważ odrzuca zarówno stosowanie się do praw rodowych, jak i również nie uznaje żadnej władzy społeczeństwa nad sobą. Patrīmpus to młodość, siły witalne, próbowanie nowych rozwiązań, nie dba on o tradycję ani o ustalone reguły. Podążanie drogą Patrīmpusa jest charakterystyczne dla ludzi młodych. Bóg ten jest aktywną siłą świata, interesuje go tylko parcie do przodu, nieustanny rozwój. Gdy ludzie wchodzą w relacje konfrontacji, konkurencji i walki, wówczas może on realizować swoją wizję świata.

Niedobór tej siły w społeczności powoduje niezdolność do nadążania za światem. Występuje sytuacja, w której nie umie się wcielać w życie nowych rozwiązań. Prowadzi to do skostnienia, skutkuje nadmiernym spokojem, zmierzającym do powolnego obumierania.

Nadmiar tej siły powoduje rozregulowanie praw rządzących zarówno społeczeństwem, jak i rodziną. Na poziomie rodu – przestają liczyć się więzy krwi, rodzina staje się tylko zbiorem przypadkowych jednostek, nie umiejących współżyć ze sobą. Na poziomie całego społeczeństwa – ludzie tracą zaufanie do siebie nawzajem, walczą ze sobą, zamiast razem pracować dla wspólnego dobra. Zwycięstwo wtedy często należy do jednostek posiadających większa siłę przebicia, jednostek bardziej medialnych, co niekoniecznie pokrywa się z premiowaniem jednostek najbardziej przydatnych dla społeczności.

Jeszcze raz podkreślam, iż żaden z tych Bogów nie jest zły ani dobry, a jeśli dobrze rozważymy wszystkie ich aspekty, to zrozumiemy, iż tak naprawdę wszyscy trzej są potrzebni do tego, by utrzymać w równowadze tak złożony twór, jakim jest dana grupa ludzi. Bez któregokolwiek z nich cała ta skomplikowana budowla, jaką jest każda społeczność, posypałaby się niczym domek z kart.

Warto zwrócić też uwagę na to, jak ci Bogowie mają się do tak ważnego dla społeczności zagadnienia, jakim jest wojna. Często uważa się, iż to Perkūns jest Bogiem związanym ze sferą wojenną, co nie do końca pokrywa się z prawdą. Wojna jest wszak elementem relacji naturalnych, nie opartych ani na prawie, ani na umowie, i jako taka podlega Patrīmpusowi – młodemu, aktywnemu Bogowi. Wojna to element regulacji pomiędzy wspólnotami ludzkimi – jedna społeczność ma na celu osłabienie innej, konkurencyjnej społeczności. Głównym celem takiej wojny jest zagrożenie przez obcą siłę i chęć oddalenia niebezpieczeństwa, przejęcie bogactw wrogiego społeczeństwa, porwanie jego członków i wcielenie ich jako jeńców do siebie, obłożenie konkurencji trybutem. Wojna taka nie ma na celu zniszczenia drugiej społeczności, zniszczenia jej kultury. Atak taki nie stanowi wykroczenia przeciwko prawom Bogów (jeżeli nie łamie się traktatu czy przysięgi) i w związku z tym, Perkūns nie opowiada się po żadnej ze stron.

Z kolei w XIII wieku ludom pruskim przyszło się zmierzyć z inną wojną, totalną, mającą na celu trwałe sprowadzenie Prusów do rangi niewolników oraz planowe wyniszczenie kultury. Taka wojna nie była już tylko przedłużeniem konkurencji gospodarczej, ale planowym niszczeniem porządku świata i dążeniem do unicestwienia kultury ludzkiej. Obrona w takiej wojnie była już obroną porządku boskiego – wojną z siłami chaosu, śmierci i zniszczenia, i jako taka podlegała Perkūnsowi. W tego typu wojnie to Perkūns jest Bogiem wojowników.

Podsumowując, konkretne artefakty, które znamy z terytorium dzisiejszej Polski sprzed chrystianizacji, zawierają w sobie wiedzę związaną z filozofią, duchowością, teologią naszych przodków. I tak np. Światowid ze Zbrucza to zapis sposobu, w jaki Słowianie wyobrażali sobie wszechświat, zaś omawiany dzisiaj Sztandar to złożone przedstawienie sposobu, w jaki Prusowie rozumieli funkcjonowanie społeczeństwa. Odczytanie takiego przekazu może w takiej sytuacji wymagać od nas złożonej wiedzy związanej z bardzo różnymi źródłami, ale jest to jednak możliwe. Pamiętajmy, iż duchowość naszych przodków nie była rzeczą kompletnie wydumaną, odizolowaną od świata. Ci ludzie nie byli skażeni pojęciem dualizmu, tak więc zgłębianie spraw duchowych nie różniło się dla nich zbytnio od sposobu, w jaki dziś zgłębiamy np. fizykę, inżynierię, biologię. Świat duchowy przenikał (przenika) wszystko i podlega takiemu samemu badaniu jak wszystko inne, a wiedza o nim była dla tych ludzi wiedzą taką, jak każda inna.

Widewuto - legendarny pruski władca. Ilustracja z Kroniki Sarmacji Europejskiej , Aleksander Gwagnin, Kraków 1611

Widewuto – legendarny pruski władca. Ilustracja z Kroniki Sarmacji Europejskiej , Aleksander Gwagnin, Kraków 1611

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: